Potem zobaczyła czarno-białego kota, a po chwili była tym kotem, patrzyła jego oczami. Dokoła był obcy, mroczny dom. Widziała wielkie regały pełne ksiąg, oświetlony kilkoma świecznikami pulpit, przy nim dwóch schylonych nad zwojami mężczyzn. Jeden z tych mężczyzn kasłał i ocierał wargi chustką. Drugi, karzeł z ogromną głową, siedział na fotelu na kółkach. Nie miał obu nóg. .

Znów padły strzały.. Strony.. Skinęła głową i coś się stało z jej twarzą. Ledwie dostrzegalna zmiana. Ktoś, kto gra w pokera, nazwałby to wymownym sygnałem. Tak to jest ze starymi małżeństwami. Z łatwością odczytują takie sygnały - a może nie starają się ich już ukrywać. Tak czy inaczej, Mike wiedział, że to nie będzie dobra wiadomość.. - Ciri - czarodziejka podeszła do niej, pochyliła się lekko. - Tylko bez żadnych głupstw, żebym się nie musiała wstydzić. A przed klerkiem język za zębami, pojmujesz? Przyrzeknij mi, że będziesz uważać na czyny i słowa. Nie kiwaj głową. Przyrzeczenia składa się pełnym głosem.. Aż ją zmroziło..