Tamtego dnia przyszłam do szkoły i napisałam ci na szafce stosowny komentarz do całej tej .
Przyglądałam się tej okrutnej twarzy. Wmawiałam sobie, że morderczy szał weźmie w nim górę nad wyrachowaniem, lecz tak naprawdę nie pragnęłam śmierci.. Larry z trudem oderwał oczy od wielkiego wiązu, skinął głową i odszedł.. Gdybym ściągnęła im białe krochmalone kołnierzyki, ujrzałabym skrzela.. Nie było jednak odwrotu. Edna nieco zbyt mocno ściskała moją rękę. Kiedy podeszliśmy bliżej, ugięły się pod nią kolana. Podtrzymałem ją. Znowu uśmiechnęła się do mnie i tym razem był to naprawdę miły uśmiech.. - Zwariowała chyba! Ja mam mieć rybi ogon? Nigdy w życiu! Wołaj ją, Geralt!. Śmietnik eksplodował, buchnęła w górę gęsta, smrodliwa maź, skorupy garnków, przegniłe szmaty i blade niteczki kiszonej kapusty, a spod nich wyprysnął ogromny, bulwowaty korpus, bezkształtny jak groteskowy kartofel, smagający powietrze trzema mackami i kikutem czwartej.. Samobójstwem w obłędzie. Nie ma żadnej.. - Na razie - rzekła sucho Tissaia de Vries - wiedźmin żyje.. - Bez talizmanu nie będę mógł funkcjonować nawet tak jak teraz. Nie zginę od noża czy kuli, ale z czasem się rozpłynę.. Czy mama coś ci mówiła?.
